Gdy norweskie talenty lub już uznane gwiazdy elitarnej ligi są sprowadzane przez europejskie wielkie kluby, tutaj u siebie spotyka się z wielkimi brawami. Wyobraźcie sobie, norwescy zawodnicy grający na wielkim świecie, w najwyższej lidze! To było wcześniej. Teraz norweska reprezentacja narodowa znów ma pokolenie – ze Ståle Solbakkenem na czele – które potrafi pokonać „każdego” przeciwnika. Potem chodzi bardziej o możliwości rozwoju i czas gry, niż o nazwę klubu na dresie i liczbę sportowych samochodów w garażu. Dlatego są tacy, którzy są nieco zaniepokojeni w imieniu byłego megatalentu Rosenborga, który zeszłego lata trafił do jednego z największych klubów świata.
Po zakończeniu okna transferowego Sverre Nypan został powołany z powrotem do Manchesteru City po wypożyczeniu do Middlesbrough. W pierwszej części sezonu supertalent był na boisku przez 21 meczów, ale niestety tylko trzy od samego początku. Było sporo zamieszania, gdy zawodnik Rosenborga podpisał kontrakt z jednym z najlepszych klubów na świecie w 2025 roku, ale potem pojawiła się kwestia czasu gry. Kiedy słyszymy, jak Pep Guardiola, który w tym sezonie naprawdę goni za trofeami po zeszłorocznej posuszy, wyjaśnia, dlaczego młody Nypan nie dostał szansy w Pucharze Anglii, nie wróży to szczególnie dobrze na koniec sezonu.
W sobotę klub z League Two, Salford City, udał się na Etihad na czwartą rundę Pucharu Anglii, co było prawdziwą szansą dla Nypan. Wielu tak myślało. Norweg 19-latek również został wykluczony z tego meczu. City wygrało 2-0.
Po meczu Guardiola został zapytany, dlaczego Nypan nie dostał jeszcze czasu gry od czasu powrotu – mimo że Guardiola ogłosił zmianę w napiętym terminarzu.
„Pomyślę o tym. Nie chcę „odłączać” zespołu. Z czasem nauczyłem się, że kiedy grasz w tego typu rozgrywki – Premier League czy Carabao Cup – i robisz zbyt wiele zmian albo udajesz, że „ten turniej nie jest ważny” albo tak myślisz przeciwko drużynom z League Two, to mnie to nie obchodzi. Chcę, żeby wszyscy byli skupieni, skupieni i skupieni,” odpowiedział Guardiola.
Brzmi rozsądnie, ale dla Sverre Nypana to jak perspektywa miesięcy „obserwuj i ucz się” piłki, a nie grania.

