Adam Scott, który naprawdę zasłynął jako Ben Wyatt w serialu Parks and Recreation, kiedyś próbował bardzo nieoczekiwanego powrotu do serii „Hellraiser” – nawet po śmierci swojej bohaterki.
Podczas niedawnej wizyty w „Late Night with Seth Meyers”, gdzie rozmawiał o nowym projekcie „Hokum”, Scott wspominał przesłuchanie do „Hellraiser: Hellseeker” z 2002 roku. To było kilka lat po tym, jak zadebiutował w filmie „Hellraiser: Bloodline”. W pierwszym filmie Scott zagrał Jacquesa, sługę, który pomaga przywołać demona – zanim sam stanie w obliczu bardzo brutalnej śmierci.
Przeczytaj: Dlaczego jedna strona Drogi Mlecznej jest gorętsza od drugiej
„Pieprzyć to. Może tego nie zauważają”
W tamtym czasie, jak mówi Scott, był w dużej mierze nieobeznany z długo emitowanym serialem grozy i po prostu cieszył się z tej możliwości. Jednak gdy pojawiło się przesłuchanie do szóstego filmu, początkowo był zdezorientowany, czy musi rozważać powrót do serii, w której jego postać już nie żyje.
„Pomyślałam 'chwileczkę…’
Przeczytaj: Manchester City gotowy na gigantyczną ofertę!
Oto jak Scott wyjaśnił sytuację:
„Mój agent wysłał mi przesłuchanie do Hellraiser 6 i pomyślałem: 'Poczekaj chwilę… Byłem w „Hellraiser 4”.
Mimo to potrzebował tej pracy. Dlatego postanowił kandydować. Jego postawa to „pieprzyć to”, a może „nie zauważą, że byłem w Hellraiser 4”.
W praktyce okazało się to trudne. Scott pamięta, jak siedział w poczekalni i zauważył producenta z poprzedniego filmu w pobliżu. Instynktownie starał się unikać rozpoznania.
„Trzymałem papiery trochę przed twarzą i pomyślałem: 'Jeśli mnie nie zobaczy i uznają, że jestem dobry, to może dostanę tę rolę.’
„Film wyszedł bardzo, bardzo źle”
Nie rozumiał. Patrząc wstecz, Scott wciąż opisuje swoją rolę w „Hellraiser: Bloodline” jako ważny przełom na początku – nawet jeśli to doświadczenie miało swoje dziwactwa. Między innymi przybył na plan i znalazł krzesło o złym imieniu. Film również został opóźniony i przeszedł duże remake’y przed premierą. Ale wtedy był po prostu wdzięczny, że może pracować.
„Pamiętam, że byłem podekscytowany, bo to był prawdziwy film i nie obchodziło mnie, czy będzie zły,” mówi Scott.
„I okazało się, że było bardzo, bardzo źle. Ale po prostu cieszyłam się, że mam pracę.

