Robin Hood, jakiego nigdy wcześniej nie widziałeś

0
1

W dzisiejszych konfliktach wyraźnie widzimy, jak ci, którzy kontrolują media, kontrolują też prawdę. – Narracja prowadzi z kolei do polityki, interakcji między ludźmi i tego, czy coś odpuszczamy bez reakcji, a inne mają surowe konsekwencje.

W filmie, który dziś ma premierę, jest niszczony, bohater Robin Hood dostaje nową historię.

Przeczytaj: Czy gry komputerowe mogą zmniejszyć samotność? Nowe badanie zaskakuje

Udręczony Robin Hood grany przez Hugh Jackmana spotyka swój ostateczny los.

Śmierć Robina Hooda, wyreżyserowany przez Michaela Sarnoskiego, obala romantyczny mit najsłynniejszego angielskiego banity i odbudowuje go na nowo jako mroczny, intensywny dramat o postaciach. Zamiast ludowego bohatera z mieczem, Sarnoski daje nam człowieka wyczerpanego z przemocy, żalu i ciężaru własnej legendy. Hugh Jackman daje surową i pełną ducha kreację, która nie przedstawia Robin Hooda jako symbolu buntu, lecz jako ocalałego z własnej brutalności.


Świat pozbawiony mitu

Sarnoski od razu nadaje ton: ołowiana szara niebo, błotnista ziemia i głodne dziecko, którego desperacja skrywa ukryty nóż. To nie jest las Sherwood z ballad. To świat, w którym przetrwanie osłabia morale, a legendy rodzą się z opowieści ludzi – a nie z prawdy.

Robin Jackmana, z siwą brodą i bliznami po wielu ciosach, wędruje po tym krajobrazie niczym duch. Ścigają go nie tylko krewni tych, których kiedyś zabił, ale także wspomnienia, przed którymi nie może już uciec. Jego przeszłość to las cieni, a każdy krok naprzód ciągnie te cienie ze sobą.

Ta kreacja odzwierciedla tragiczny łuk Logana – kolejnego starzejącego się wojownika, którego kiedyś grał Jackman, kolejnej mitycznej postaci zmuszonej do zmierzenia się z ceną własnej legendy.

https://youtu.be/n–mHQ8hnu4

Ostatnie zadanie – i cena, jaką kosztuje

Gdy Mały John (niemal nie do poznania Bill Skarsgård) przybywa z prośbą o pomoc, Robin nie chce mieć z tym nic wspólnego. John twierdzi, że musi uratować kobietę, którą nazywa swoją „żoną”, ale prawda jest znacznie bardziej niejasna – i znacznie brzydsza. Robin przejrzał kłamstwo, ale dostrzega też szansę, choć słabą, by zrobić coś na wzór dobra.

Zgadza się iść z Johnem, zabierając ze sobą jedyną rzecz, której jeszcze ufa: ramię na tyle stabilne, by przebić czaszkę strzałą w pięćdziesiąt kroków.

Ale misja idzie nie tak. Robin zostaje poważnie ranny, a film przechodzi od brutalnej odysei do medytacyjnej walki o pojednanie.


Brutalność bez błyskotu

Podejście Sarnoskiego do przemocy jest kliniczne, niemal chirurgiczne. Utrata krwi pojawia się z chłodnym realizmem średniowiecznej medycyny – noże, nacisk i ból. W tych scenach nie ma honoru, są tylko konsekwencje.

Jackman w pełni angażuje się w tę fizyczną reprezentację. Niezależnie od tego, czy gasi pochodnię w ustach wroga, czy wbija siekierę w plecy, Robin walczy jak człowiek, który zapomniał, po co w ogóle chwycił za broń.

To nie jest kino akcji. To kino konfrontacji.


Uzdrowienie, wspomnienia i historie, które opowiadamy

Robin zostaje przeciągnięty do odległego klasztoru na klifie, gdzie przeorka grana przez Jodie Comer opatruje jego rany. Jej metody są ostre, dosłowne i metaforyczne – tnie jego ciało, ale także jego iluzje.

Emocjonalne sedno filmu leży właśnie tutaj, w cichych rozmowach między umierającą legendą a kobietą, która odmawia traktowania go jak legendy. Sarnoski wykorzystuje te momenty, by zbadać, jak ludzie przepisują własną historię:

  • kłamstwa, które mówimy, by usprawiedliwić nasze działania,
  • przesady, które sprawiają, że czujemy się bohaterami,
  • prawdy zakopujemy, aż zgniją.

Robin Hood, mit, był orędownikiem ubogich. Robin Hood, człowiek, musi stawić czoła życiu, które zniszczył w imię sprawiedliwości.


Epitafium bohatera ludowego

Śmierć Robina Hooda to nie jest film przygodowy. To elegia.

Sarnoski wymazuje folklor, aż pozostaje tylko jeden człowiek – ranny, skruszony i rozpaczliwie pragnący odkupienia. Występ Jackmana jest jednym z najbardziej introspektywnych w jego karierze, portretem wojownika, który przeżył własną legendę.

Film sugeruje, że każdy mit ostatecznie się rozpada pod ciężarem prawdy. A kiedy to się dzieje, to nie historia, którą opowieliśmy światu, zostaje, lecz ta, którą opowieliśmy sobie sami.

https://youtu.be/TuJbue9siJY

Czytaj dalej na Sporten: Eirik Granaas, który rozegrał 14 meczów w Eliteserien dla Fredrikstad, jest gotowy do gry w klubie Ligi Mistrzów

Brak postów do wyświetlenia