Rynek dla SpaceX równoważny produktowi krajowemu brutto Stanów Zjednoczonych
Jeśli jesteś głupcem i masz pieniądze do stracenia, proszę, zostajesz ostrzeżony. (Nie ma sensu dzielić się tym na antyspołecznym kanale nienawiści X, chyba że chcesz zostać zbanowany przez najbogatszego człowieka świata, Elona Muska, na zawsze)
Kilka mediów, które zwykle chwalą wszystko, co robi Musk, teraz wysyła ostrzeżenia. Inwestorzy są ostrzegani przed „absurdalnymi” wycenami i strukturą, która daje miliarderowi absolutną kontrolę na zawsze.
Przeczytaj: Problemy z Mistrzostwami Świata! Katastrofa, o której nikt nie mówi
W ponad 300 stronach dokumentów IPO, które kilka dni temu przedstawiło SpaceX Elona Muska, warto zwrócić uwagę na dwie wartości: 28,5 i 85 bilionów dolarów. Oba to czysta fantazja.
Pierwsza liczba to to, co sam Musk określa jako największy „rynek adresowalny w historii ludzkości” – mierzony w dolarach – dla produktów SpaceX. Jest to mniej więcej równowartość PKB Stanów Zjednoczonych (30 615 743 000 000 USD w 2025 roku). Ponad 90 procent tego pochodzi ze sprzedaży infrastruktury AI i aplikacji korporacyjnych – mimo że obecnie SpaceX czerpie niemal wszystkie swoje przychody z usług kosmicznych i Starlinka. Segment AI firmy odnotował stratę w wysokości 6,4 miliarda dolarów w zeszłym roku i jest uważany za opóźnionego w wyścigu o budowę mocy obliczeniowej.
„Wycena SpaceX wydaje mi się absurdalnie wysoka,” mówi James Carthew, współzałożyciel QuotedData. „Potrzeba tylu gwałtownych roszczeń, by poprzeć proponowaną wycenę na 1,75 biliona dolarów, że trudno mi sobie wyobrazić, skąd przyniesie się potencjał wzrostu.
Musk zawsze ma 85 procent kontroli nad głosowaniem
Druga liczba – 85 – to procent kontroli głosowej, jaki Musk ma w SpaceX. Podobnie jak przy ostatnim starcie rakiety (wygodnie opóźnionym z powodu awarii drążka hydraulicznego), ten powinien był zostać odłożony na bok. Rzeczywistość jest taka, że kontrola Muska jest absolutna. Bez niego nie byłoby SpaceX (chyba że liczyć Gwynne’a Shotwella, który zarządza codziennymi operacjami).
„Akcjonariusze B – w praktyce Musk – mają prawo mianować 51 procent zarządu na zawsze, o ile gdziekolwiek istnieje jedna akcja B,” wyjaśnia ekspert ds. ładu korporacyjnego, który zna firmę. „Mimo że sprzedał się do niczego… Elon musi trzymać tylko jedną akcję, by mieć absolutną kontrolę.
Koszmar rządowy – a koniec demokracji akcjonariuszy?
Tradycyjnie celem IPO – zwłaszcza w kontekście tegorocznego kapitałochłonnego „mega-naruszenia” SpaceX, OpenAI i Anthropic – było podniesienie ściany nowej gotówki. Zapewni to również większą odpowiedzialność inwestorom. Jednak Musk zawsze był inny.
Struktura zaproponowana w prospektie SpaceX to co najwyżej rządowy koszmar – a w najgorszym wypadku – a w najgorszym wypadku koniec demokracji akcjonariuszy.
Akcjonariusze z pojedynczym głosem będą zmuszeni do prowadzenia sporów prawnych poprzez prywatny arbitraż zamiast sądów. Wymóg mianowania niezależnych członków do komitetów zarządu zostanie zniesiony. CEO, dyrektor ds. technologii i przewodniczący firmy nie mogą zostać zwolnieni – i czeka go pakiet wynagrodzenia potencjalnie wart 1 bilion dolarów, w zależności od tego, czy dostarczy milion centrów komputerowych w kosmosie. Obecnie SpaceX nie ma żadnego produktu.
Mali oszczędzający cieszą się – instytucje muszą wybierać
„Niech tak będzie!” – wykrzykuje lojalni drobni oszczędzający Muska i zostali nagrodzeni za bezwarunkową wiarę bezprecedensową alokacją 30 procent pierwszych giełd papierów wartościowych. (I wiele z bezpośrednich płatności za żonglowanie w mediach)
Udział małych oszczędności na amerykańskim rynku akcji gwałtownie wzrósł w ostatnich latach – z 15 procent dziennego wolumnu handlu akcjami w 2020 roku do 37 procent obecnie. Jednocześnie nastąpił historyczny wzrost liczby dwuklasowych struktur akcyjnych, które pozwalają przedsiębiorcom zachować kontrolę nad firmami nawet po ich sprzedaży publicznie.
„Mali oszczędzający patrzą na sukces tych tech-broi i myślą: To jest to, czym chcę być. Dlatego będę tolerował bardziej autorytarny system” – mówi Iain MacNeil, profesor prawa handlowego na Uniwersytecie w Glasgow.
Jednak inwestorzy instytucjonalni – także w Wielkiej Brytanii – wciąż muszą zdecydować, czy mogą zatkać nos. Scottish Mortgage, największy w Wielkiej Brytanii inwestor i spółka z indeksu FTSE 100 zarządzana przez Baillie Gifforda, jest jednym z inwestorów, który jest częścią tej drogi. W latach 2018–2021 zakupił akcje SpaceX o wartości 200 milionów dolarów, które według proponowanej wyceny rynkowej mają wartość papierową na poziomie niemal 3 miliardów funtów.
To potencjalnie ogromny sukces dla setek tysięcy inwestorów ISA. Aby to zrealizować, fundusz musi sprzedać zanim zrobi to rynek. Jeśli, jak donosimy, insiderzy SpaceX będą mogli sprzedać od razu dzięki zwolnieniu ze standardowego 180-dniowego okresu blokady – a inwestorzy instytucjonalni, tacy jak Scottish Mortgage, tego nie zrozumią – to termin będzie trudny.
„Jesteś całkowicie zależny od teorii 'większych idiotów’
„Nie wypłacą dywidend, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. Więc jedynym powodem, dla którego kupujesz to jako inwestor, jest przekonanie, że w przyszłości będziesz mógł sprzedać za więcej” – wyjaśnia ekspert ds. ładu korporacyjnego.
„Jesteś całkowicie zależny od teorii 'większych idiotów’.
Przeczytaj: Norweski lewoskrzydłowy Antonio Nusa jest poszukiwany przez giganta Premier League

