Mohamed Salah i Egipt odmówili wjazdu do amerykańskiego miasta – zaledwie kilka godzin po historycznym zwycięstwie na Mistrzostwach Świata

0
1

Mohamed Salah i jego egipscy koledzy z drużyny zostali pozbawieni wstępu do miasta, które jest gospodarzem Mistrzostw Świata – zaledwie kilka godzin po tym, jak zdobyli pierwsze w historii kraju zwycięstwo na Mistrzostwach Świata.

Egipt pokonał Nową Zelandię 3–1 w Vancouver 22 czerwca, a bramki zdobyli Mostafa Ziko, Mohamed Salah i Mahmoud Trezeguet. Zwycięstwo, pierwsze w historii Egiptu na Mistrzostwach Świata, wyniosło drużynę z Afryki Północnej na szczyt grupy G – po wcześniejszym remicie 1:1 z Belgią na początku turnieju.

Przeczytaj: Manchester United kupuje teren na Old Trafford – toruje drogę do gigantycznego stadionu z 100 000 miejsc siedzących

Po meczu pojawiły się nagrania Salaha i jego kolegów z drużyny świętujących z egipskimi kibicami na ulicach Vancouver. Jednak plany po zakończeniu gry szybko przybrały negatywny obrót.


Odmowa wjazdu do Seattle

Egipt planował lot bezpośrednio z Vancouver do Seattle po zwycięstwie. Jednak wniosek został odrzucony przez lokalne służby bezpieczeństwa, co spowodowało, że siedmiokrotni mistrzowie Afryki musieli wrócić do swojej bazy treningowej w Spokane w stanie Waszyngton.

W oświadczeniu Egipskiej Federacji Piłkarskiej, selekcjoner reprezentacji Hossam Hassan powiedział:

„Służby bezpieczeństwa odrzuciły prośbę zespołu o pozostanie w Seattle zgodnie z planem po meczu z Nową Zelandią. Dlatego delegacja zespołu wróci do miasta Spokane.

„Drużyna chciała udać się bezpośrednio do Seattle, aby oszczędzić zawodnikom zmęczenia podróży spowodowanego licznymi wyjazdami w ramach przygotowań do meczu z Iranem 26 czerwca. Jednak po podjęciu decyzji o bezpieczeństwie delegacja wróci do Spokane.

Egipt wraca do gry przeciwko Iranowi 27 czerwca i chciał zostać w Seattle, aby uniknąć długich zobowiązań podróżniczych – ponieważ mecz zostanie rozegrany w mieście. Zamiast tego mogą teraz być zmuszeni do odlotu z Spokane do Seattle trwającego godzinę i 20 minut tuż przed meczem.


Iran zmaga się także z chaosem podróży

Iran nie uniknął też problemów z podróżami. Drużyna z Bliskiego Wschodu była zmuszona trenować w Tijuanie w Meksyku – mimo że wszystkie trzy mecze fazy grupowej odbyły się w Stanach Zjednoczonych.

Po ciężko wywalczonym remisie 0-0 z Belgią w niedzielę, drużyna natychmiast wróciła na bazę treningową.

Selekcjoner Iranu, Ardeshir Ghalenoei, już wyraził frustrację z powodu nieidealnych warunków podróży, twierdząc, że jego drużyna miała tylko 16 godzin na przygotowania do meczu z Belgią.

„Udało nam się trenować tylko połowę czasu, którego zwykle używamy,” powiedział.

„Chcieliśmy mieć optymalne przygotowanie fizyczne i techniczne.

„W trzeciej grze pozwolili nam samodzielnie podejmować decyzje dotyczące planowania podróży,” dodał. „Ale mój problem jest taki: dlaczego nie pozwolili nam przyjść wcześniej na pierwsze dwa mecze?

„Jeśli im się to udało, to dlaczego nie zrobili tego przy naszej pierwszej grze i w tej grze?”


Remis może wystarczyć Egiptowi

Egipt obecnie prowadzi w grupie G z czterema punktami. Iran i Belgia zajmują drugie i trzecie miejsce z dwoma punktami każda, podczas gdy Nowa Zelandia jest ostatnia z jednym punktem.

Remis może wystarczyć, by Egipt awansował do 1/82 finału – ale zwycięstwo zapewni im miejsce. Pytanie brzmi, czy chaos podróży wpłynie na przygotowania do tego, co może być historycznym wieczorem dla faraonów.

Przeczytaj: Liverpool gotów przekazać ponad 200 milionów euro za duet atakujący za „pełną gazową” piłkę Iraola

Brak postów do wyświetlenia